niedziela, 12 kwietnia 2015

Harry (dziecko , ślub , romantyczne)





 Otworzyłam nieco zniszczony już album ze zdjęciami. Na widok pierwszej fotografii mimowolnie się uśmiechnęłam. Ja, Harry, Paryż ... Wieża Eiffla.

- Debilu co ty robisz ??? - Zaśmiałam się gdy loczek przyciągnął mnie do barierek, przytulając od tyłu.
- Pięknie nie ??? - Szeptał mi we włosy. 
- Yhym ... - Mruknęłam podziwiając piękny krajobraz Paryża. 
- Chce coś zrobić .. 
- Co ?? - Staną obok mnie. Stanowczo chrząkną. - Harry ??? - Zacisną bardziej dłonie na poręczy. - Styles ??? 
- KOCHAM CIĘ (T.I ) !!! KOCHAM CIĘ NAD ŻYCIE !!!! - Krzyczał w niebo głosy. Uśmiechnęłam się czując napływające łzy do oczu. Podszedł do mnie. 
- Chce, żebyś zawsze o tym pamiętała. - Kiwnęłam głową. Odeszłam parę kroków od niego, opierając dłonie na barierkach. 
- KOCHAM CIĘ .... KOCHAM CIĘ HARRY !!! JESTEŚ DLA MNIE WSZYSTKIM !!! TO DLA CIEBIE ŻYJE !!! - Krzyknęłam z całych sił. Styles podszedł do mnie ponownie, Oboje zaczęliśmy się śmiać. 
- Jesteś nienormalna! 
- I kto to mówi ... - Na chwilę nastąpiła cisza, patrzyliśmy sobie głęboko w oczy, aż w końcu nasze usta tworzyły jedność. * 

Popatrzyłam na kolejną fotografię ... Wprowadzka do nowego mieszkania. Zaśmiałam się.

- Przecież wyraźnie mówiłem, sofa ma stać tam a nie tu .. - Harry stał na środku pomieszczenia dyrygując wszystkim dookoła. 
- Sama pani ( t.i ) kazała nam ją tu postawić ... - Odparł zdezorientowany pracownik. 
- Pani ( t.i ) ??? - Podrapał się po głowie, robotnik przytakną. - Skoro tak to niech już tam to stoi .. 
- I jak tam pracę ??? - Zapytałam wchodząc do prawię co urządzonego salonu. 
- Jeszcze tylko ten pokój i koniec .. - Odparł z satysfakcją. 
- A sypialnia ?? - Zapytałam kokietersko, podchodząc do niego. 
- Ona była pierwsza .. - Szepną mi do ucha. 
- Pokażesz ??? - Popatrzyłam w jego ciemne oczy. Złapał mnie za rękę i pociągną w stronę schodów. 
- Urządzałem ją sam ... - Zaczął przed samymi drzwiami. 
- Wiem Harruś ... Sam mnie o to prosiłeś ... - Złapałam go za ramie.
- Wzorowałem się na tym co lubisz i tym czym się interesuję ... 
- Kontynuuj ... - zachichotałam. 
- Z racji tego że mamy całkiem inne upodobania ... Pokój jest dość ... - Chwycił z klamkę. 
- Hym ??? 
- Zwariowany ... -Zaśmiał się otwierając szeroko białe dwustronne drzwi. Zaniemówiłam. 
- Zayn tu jest ... - rozejrzałam się. Czerwone ściany ślicznie komponowały się z ciemnymi meblami. Zauważyłam rysunki Hazzy na ścianach. Jeden nad łóżkiem przedstawiał naszą dwójkę. 
- Pięknie ??? - Zapytał przytulając mnie od tyłu.
- Pięknie to mało powiedziane - Szepnęłam odwracając się do niego. * 

* - Hamulec! (t.i ) hamuj bo nas pozabijasz!! - Krzyk Zayna rozniósł się po całym aucie. Dziś miałam pierwsze lekcje prawda jazdy ze Styles'em. 
- Spokojnie staruszku jesteśmy na polu ... - Zaśmiałam się. 
- Błagam tylko nie staruszku! I zwolnij do jasnej cholery ja chce żyć! - Ponownie wrzasną zaciskając dłonie na fotelu. 
- Spokojnie - Włączyłam kolejny bieg i dodałam gazu. Na liczniku wyskoczyła liczna 109 km/h. 
- Panie Boże proszę weź ją trzepnij bo ja zaraz to uczynię. - Złączył ręce ze sobą unosząc głowę do góry.
- Żebym to ja zaraz cię nie trafiła ... 
- Zatrzymaj się! - Warkną. Zignorowałam go. - Zatrzymaj to pieprzone auto! - Ponownie nie reagowałam. Złapał za kierownice. - Mam ci pomóc czy sama go zatrzymasz ??? - Tym razem posłuchałam go. Za śmiechem zwolniłam. Gdy staliśmy już w miejscu, mulat jak poparzony wysiadł z samochodu. Obszedł auto dookoła i w mgnieniu oka otworzył drzwi z mojej strony. 
- Wysiadaj - Powiedział dość łagodnie, zachichotałam. 
- Nie spinaj się Zayn - Odpiłam pas i stanęłam obok niego. 
- Wole nie ryzykować - Zaśmiał się siadając no miejscu kierowcy. 
- I tak zdobędę to prawko! - Krzyknęłam przechodząc na drugą stronę auta. Po czym siadłam na miejscu pasażera.
- Ta chyba prędzej wyskoczy mi czterdziestka niż ktoś o zdrowych zmysłach da ci prawo jazdy. - Odpalił samochód, wystawiłam mu język odwracając głowę w drugą stronę. 
- Jak ja się dałem namówić Harremu na to ??? - Mówił sam do siebie. 
- Może przez te jego oczy .. Uśmiech .. Hym ?? 
- Nie jestem homo ... - Zaśmiał się 
- Kłóciłabym się ... 
- Jak śmiesz! - Powiedział z wyrzutami. 
- To nie ja ostatnio napalałam się na Ed'a i te jego rude włosy ... 
- Ja nie napa... - Przerwałam mu. 
- Ostatnia impreza u nas ??? Ja , Liam, Niall i Ty, Nic ci to nie mówi ??? 
- To wtedy co tydzień po tym nie mogłem się podnieść z łóżka ??? 
- Bingo! 
- Byłem pijany!! 
- Ta a ja jestem Królowa Elżbieta ... 
- Miło mi poznać waszą wysokość .. - Spojrzałam na niego jak na debila po czym wybuchłam śmiechem. *

* - Musisz mieć coś niebieskiego - Usłyszałam głos El. 
- Mam podwiązkę ... 
- I pożyczonego ... 
- Mam buty ... - Zaśmiałam się 
- I starego ... 
- Mam ... 
- Co ??? 
- Ciebie! 
- To nie było śmieszne ... - Mówiła zasuwając do końca suwak od mojej kremowej sukienki. 
- Pamiętasz jak jeszcze ci się oświadczał ??? - Zagadała Dan. 
- U was na kolacji ... - Zaśmiałam się - Pamiętam jaki był zdenerwowany ... 
- Miał kisiel w gaciach ??? - Zaśmiała się Eleanor. Spojrzałam na nią karcąco. - No co ??? 
- Nico ... - Uśmiechnęłam się do niej. 
- Nie żałujesz że bierzecie tylko cywilny ??? - Dan 
- Czego mam żałować ... Ważne że będzie ze mną już do końca ... 
- Naprawdę nie chciałabyś takiego ślubu w kościele z hucznym weselem ??? 
- Dan wesele i tak będzie huczne ... Wystarczy spojrzeć na liczbę gości ... 
- Nie miałaś marzeń ??? Wiesz ciągnąca się po ziemi biała suknia, kościół ... Sakramentalne tak ??? 
- Miałam ... Ale to się teraz nie liczy .... Kochamy się. Czy taki ślub coś zmieni?
- Teoretycznie nic - Odezwała się Calder. 
- No właśnie - Przytaknęłam dziewczynie. 
- Moje księżniczki są już gotowe ??? - Usłyszeliśmy głos Paula za otwierających się drzwi na co wszystkie trzy wybuchnęliśmy śmiechem. 
- Gotowe ... - Szepnęłam ostatni raz przeglądając się swojemu odbiciu w lustrze. 

* - Harry boję się ... - Powiedziałam do ukochanego trzymając jego dłoń. 
- Nie bój się jestem przy tobie ... - Ucałował moje czoło. 
- Jak na razie mamy rozwarcie na 8 centymetrów. - Usłyszeliśmy głos lekarza. 
- To dobrze czy źle ??? - Z rogu sali dotarł przejęty głos Liama. 
- Powinno być 10 debilu! - Poprawił go Niall. 
- A ty skąd wiesz co ??? - Zapytał się Lou. 
- Doświadczony - Zachichotał Zayn
- Możecie się zamknąć ?! - Krzyknął Harry 
- Spoko - Odpowiedział Liam. 
- To co zaczynamy ?? - Zapytał lekarz. 
- Dobrze - Odpowiedziałam. 
- Znieczulenie powinno już działać. Mimo to może troszeczkę zaboleć. - Powiedziała uśmiechnięta pielęgniarka.
- Przyj na trzy ...... Raz ...... Dwa .... Trzy ... - Wykonywałam polecenia doktora. Odczuwałam silne skurcze. Po 30 minutach męczarni nareszcie udało się a do moich uszu dotarł płacz małego Stylesa. Spojrzałam na rozradowanych chłopaków. 
- Może pan teraz przeciąć pępowinę ... - Lekarz zwrócił się do mojego męża. 
- Że co mam zrobić ??? - Spojrzał na niego przerażony. 
- Odciąć pępowinę - Podał mu nożyczki. 
- Ale .. ale .. ale - Złapał narzędzie w dłonie. Niepewnie podszedł do owocu naszej miłości i odciął "kabelek". Momentalnie zrobił się cały blady. 
- Łapcie go! - Krzyknęłam, niestety za późno Harry leżał już na ziemi. * 

Uśmiechnięta zamknęłam album. Naciągnęłam bardziej koc na kolana, dopijając do końca zimne już kakao.
- Mamo! Mamo! - Usłyszałam cienki głosik czteroletniego synka, który właśnie wbiegł na taras.
- Co skarbie ??? - Zapytałam biorąc go na kolana.
- Kochasz tatę ???
- Głupie pytanie ...
- Tak czy nie ??
- Kocham i to bardzo
- A mnie kochacie ???
- Kochamy I to bardzo bardzo bardzo mocno - Przytuliłam go.
- A jak pojawi się Tricia to nadal będziecie mnie kochać ???
- Tak skarbię ...
- A Tricie też ???
- Będziemy was kochać tak samo - Usłyszałam dźwięk podjeżdżającego samochodu.
- Chyba tatuś przyjechał .. - Szepnęłam do synka. Chłopiec momentalnie przebiegł w stronę wejścia. Podążyłam za nim. Gdy drzwi się otworzyły a w progu staną Harry mały wtulił się w jego nogi.
- Kocham cię tato ...
- Ja ciebie też tygrysie - Wziął go na ręce. - Jak się dziś czujesz ??? Czujecie ??? - Podszedł do mnie dotykając jedną ręką dużego już brzucha.
- Dziś jakoś nie kopała - Zaśmiałam się całując ukochanego.
- Bleeeeeeeeeeeee - Usłyszeliśmy głosik synka na co się tylko zaśmieliśmy.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz